Memo Paris Kedu – Sezam dla Buddy

perfumy
Przez większość czasu towarzyszy mi możliwość wypróbowania różnych przedpremierowych rzeczy. Jednak w świecie perfum nie zawsze tak jest i często pojawiają się wydawnictwa, których droga z Europy lub dalszych części Świata do naszego kraju zajmuje ponad rok. Zazwyczaj cierpliwość się opłaca, z wyjątkiem kilku linii, które jeszcze się u nas nie pokazały. Na szczycie tej listy znajduje się Memo Paris.

Przez kilka lat korzystałem z paryskiego serwisu zakupowego, aby kupić flakony, a potem odkryłem, że francuski dom towarowy Colette ma wysyłkę na cały świat. Jego dyrektor kreatywną i współwłaścicielką jest Clary Molloy, króra z pasją opowiada o jednym z ich wydań – Kedu, będącym częścią serii Graines Vagabondes, inspirowanej nasionami i jedną z wielkich świątyń buddyjskich znajdujących się na Jawie Środkowej w Indonezji. Jest to największa świątynia buddyjska na świecie i miejsce pielgrzymek buddystów w święto Waisak, bardziej prozaicznie znane jako Urodziny Buddy. W akcie oczyszczenia spalasz jedno ziarno sezamu na każdą pasję, utrzymałbym nieskazitelną linię, gdybym to zrobił. To, co jest wyjątkowe, to na Waisak zapach palącego się sezamu unosi się w całej okolicy. To właśnie Madame Molloy chciała uchwycić w Kedu i poprosiła swojego wieloletnią współpracownicę, perfumiarkę Alienor Massenet, o skomponowanie perfum wokół centralnej nuty sezamu.

Jedną z moich niewątpliwie szczególnych radości jest fakt, że miałem możliwość powąchania trzech podstawowych nut dla góry, serca i podstawy Kedu. Na wierzchu był olejek grejpfrutowy, który był tak jasny jak grejpfrut, jaki kiedykolwiek wąchałem, bez śladu kwaśnych lub siarkowych aspektów, które w tej nucie czasami są obecne. Nutą bazy było białe piżmo, jedwabiście gładkie, bez drażniących i skrzeczących cech, jakie mają dla mnie niektóre białe piżma. Te, które wyczułem wcześniej. Absolut sezamowy był dla mnie czymś nowym i absolutnie wspaniałym. To było ziarno ucałowane płomieniem o całej bogatej lepkości oleju sezamowego. Spędziłem wtedy większość wieczoru, wciskając nos w nadgarstek, aby doświadczać tego w kółko. W tym momencie nie mogłem się doczekać, aby zobaczyć, jak pani Massenet to wszystko poskładała (porządna porcja z pełnowymiarowego flakonu).

Gdybym nie wąchał cegiełek przed spróbowaniem Kedu, powiedziałbym, że ma typowe otwarcie z grejpfruta z kwaśnymi i siarkowymi aspektami, ale wiedziałem, że to nieprawda. Pani Massenet pozwala na absolutny substytut sezamu dla tych aspektów. Kiedy dostroiłem się do tego, zdałem sobie sprawę, że to zupełnie inny akord grejpfruta, ponieważ zamiast siarki był naprawdę trochę przypieczony, a zamiast kwaśny był lekko pikantny; oba te wrażenia dzięki uprzejmości sezamu. Delikatne kwiatowe przerywniki dzięki róży i piwonii wyznaczają przejście do serca, miejsca, w którym sezam naprawdę zajmuje centralną pozycję. Na pasku było super, na mojej skórze było lepiej. Utrzymuje się na tym etapie wystarczająco długo, by moje osobiste pasje zabrały im czas na wypalenie. Kedu ma 6-8 godzin życia i skromną projekcję.

Absolut sezamu pojawił się również w dwóch innych moich ulubionych zapachach, Arquiste Anima Dulcis i Etat Libre D’Orange La Fin du Monde, ale nie jest tak widoczny, jak w Kedu. Te perfumy pozwalają mi rozkoszować się wirującym dymem płonących nasion sezamu i jest to ekscytujący początek serii Graines Vagabondes. Naprawdę mam nadzieję, że kminek jest jednym z nasion na desce kreślarskiej, ponieważ bardzo chciałbym zobaczyć, co zrobi z tym zespół Memo. Wiem, że jeśli znajdę się w Borobodur podczas Waisak, pojawi się jedno ziarno o nazwie Memo Paris, które wrzucę do ognia. Kedu to kolejna pasjonująca pozycja w katalogu Memo Paris.

Dodaj komentarz