Męska woda L’Homme Libre Yves Saint Laurent: recenzja

L'Homme Yves Saint Laurent
Niedawno dostałem do ręki kilka próbek L’Homme Libre firmy YSL. Obecnie bardzo lubię zapachy Yves Saint Laurent, a zwłaszcza niektóre z tej podstawowej linii wód toaletowych, które wydała marka. Bardzo więc się ucieszyłem możliwością samodzielnego wypróbowania Libre i sprawdzenia, czy zajmie pierwsze miejsce w katalogu perfum tego domu. W tym poście chcę bliżej przyjrzeć się Libre i wyrazić swoją opinię, czy warto go sprawdzić.

Atrakcyjnie wyglądająca kompozycja otwiera się lekko słodkim i łagodnym aromatem przypraw na wierzchu skórzanej nuty. Od razu dominuje w nim bazylia, liść fiołka i wspomniana skóra. Wyczuwam również różowy pieprz, który dodaje pikanterii zapachowi. To naprawdę dość wyjątkowa woda w pewnym sensie, niekoniecznie przypominająca prekursora linii YSL L’Homme. Jest to ziemista/drzewna esencja z przyprawami, takimi jak Burberry London, ale ma w sobie słodycz Opium Pour Homme również od YSL. Przy czym należy pamiętać, że Libre całkowicie różni się od tych zapachów, ponieważ przyprawy nie są zbyt ostre i jest to bardzo świeża woda toaletowa. Przypomina mi też trochę w swoim brzmieniu Uomo by Zegna, jeśli zamienić ciężkie cytrusowe nuty.

Pierwsze 10-15 minut Yves Saint Laurent L’Homme Libre może wydawać się mocny i może odwrócić uwagę ludzi lub ich zniechęcić. Ale myślę, że perfumy zaczynają świecić wyjątkowym blaskiem w fazie schnięcia. Słodycz zaczyna tu odgrywać coraz większą rolę i jest to świetny wpływ owoców na główny akord serca zapachu. W tym momencie naprawdę polubiłem Libre, bo wygląda naprawdę męsko, a jednocześnie jest czysty i wyjątkowy spośród wielu innych kompozycji. W końcu staje się super gładki, orzeźwiający, a nuta liści fiołka idealnie osadza się na drzewnej bazie. To zupełnie inne zwierzę od pozostałych zapachów L’Homme w ofercie. Naprawdę jest tak oryginalny, że według mnie nie przypomina żadnego z pozostałych. W swojej formule posiada dużo bazylii i anyżu gwiazdkowatego, między innymi, aby oddać odświeżającą, ale ziołową zieloną stronę. Ciepło różowego pieprzu wciąż tam jest, a do tego trochę paczuli, by nieco upiększyć kompozycję.

Jeśli chodzi o projekcję, powiedziałbym, że początkowo jest umiarkowana, granicząc z ciężką krawędzią, a następnie nieco się rozjaśnia, gdy przechodzi w suchy materiał. Ogólnie rzecz biorąc, zasięg jest dobry i znacznie lepszy niż to, co kiedykolwiek otrzymałem z YSL L’Homme. Staje się tym półsłodkim zielonym zapachem podkreślonym przez przyprawę różowego pieprzu i skórę. Laurent Libre również wydaje się trwać przez długi czas. Cały dzień pracy w większości sytuacji nie powinien stanowić problemu. Jest to jeden z lepiej działających flankerów z tej linii zapachów Saint Laurent, gdzieś w przedziale 8-9 godzin. Nosiłbym go w dni o umiarkowanej temperaturze, myślę, że wyginałby się podczas upałów i mógłby być nieco nie na miejscu w środku zimy. Pod tym względem jest dziwnym stworzeniem. Generalnie nosiłem tę rzecz w późniejszych miesiącach wiosennych, ale kilka razy zakładałem ją na noc, w lecie.

Czy jest to atrakcyjna woda? Tak, to atrakcyjny zapach, z własną męską seksownością. To dobra woda toaletowa do pracy i coś nieinwazyjnego do noszenia na wieczór. Byłby dobrym zapachem na randkę lub na niezobowiązującą imprezę. L’Homme Libre nie jest potworem do nocnego klubu ani nic takiego. Generalnie dobrze obsługuje sferę biznesową i pasuje do wielu różnych scenariuszy, nie wymagając od nikogo zwracania na siebie uwagi. Ogólnie, czy warto go kupić? Zdecydowanie te perfumy lubię. Czy są to moje ulubione? Nie, ale są dla mnie naprawdę przyjemne. Nie sądzę, że jest to niesamowita męska woda, dla której posiadania dałbym się pokroić. Raczej jest to poprostu bardzo dobra kreacja. Może również nie być filiżanką herbaty każdego faceta, zwłaszcza jeśli nie lubisz ziemistych/zielonych/drzewnych zapachów z przyprawą.

Yves Saint Laurent robi świetne męskie wody i myślę, że niektóre z nich tworzące linię L’Homme są lepsze niż Libre. Fakt ten może więc uniemożliwić mi zakup pełnej butelki. Ale znowu uważam, że warto założyć na siebie tę udaną od strony receptury, fajnie zmiksowaną esencję. Wiem, że została wycofana z produkcji, więc jeśli chcesz flakon, zacznij szukać na aukcjach. Przez to stała się dość droga, ale na pewno nie przepłacaj za nią.

Dodaj komentarz